- przygotowania
- formalności
- wybór szkoły i kursu
- dodatkowe uwagi i informacje
Na początek ważna uwaga - zmiany obowiązujące od 19 stycznia 2013 są na prawdę spore. Kiedyś, dawno temu kiedy zapisywałem się na kurs na kat. B wystarczyło iść do wybranej szkoły, zapisać się i praktycznie tyle. Szkołą zwykle proponowała lekarza, albo organizowała badania w swojej siedzibie. Po ukończeniu kursu dostawało się papierek i na jego podstawie umawiało na egzamin. Tyle. Proste i logiczne.
![]() |
| U lekarza szybko, miło i przyjemnie |
![]() |
| Zielony? Jaki zielony? |
![]() |
| Przyznać się kto widzi te na dole bez okularów? |
Dzisiaj niestety sprawa wygląda nieco inaczej. Pierwszą rzeczą jaką trzeba załatwić to badania lekarskie. Badania te może przeprowadzić tylko lekarz posiadający uprawnienia do badania kandydatów na kierowców (więc zwykły rodzinny odpada). Koszt takiego badania jest różny ale zwykle nie przekracza kilkudziesięciu złotych ( w moim przypadku było to 60zł). Samo badanie zwykle jest krótkie - sprowadza się do wypełnienia ankiety odnośnie ogólnego stanu zdrowia, przebytych chorób i zażywanych leków. Badanie ciśnienia, oczu (tabliczka z literkami) plus książeczka z kolorowymi kropkami do stwierdzenia czy przypadkiem się nie jest daltonistą. Odnośnie badania oczu istnieje ważna zmiana, jeżeli na badaniu będziecie w okularach i lekarz stwierdzi że bez nich wasze widzenie jest słabe to odnotuje w zaświadczeniu i pójdzie to za wami najpierw przez egzamin (musicie go wtedy zdawać w okularach lub szkłach kontaktowych - uwierzcie jest to sprawdzane) i później zostanie wbite do prawa jazdy. Jeżeli później przy kontroli drogowej policjant zobaczy was że prowadzicie bez okularów a macie to wbite w prawko to może być różnie, warto więc o tym pamiętać.
Z papierkiem od lekarza udajemy się do swojego urzędu miasta ew. starostwa i w stosownej komórce (wydział komunikacji lub coś podobnego) załatwiamy profil kandydata na kierowcę w skrócie PKK składając wniosek (ja musiałem złożyć wniosek o wydanie prawa jazdy - nie pytajcie czemu bo nie wiem) dołączając zaświadczenie lekarskie, fotografię 3,5x4,5 cm (aktualna, kolorowa), kserokopię prawa jazdy (jeżeli posiadamy) oraz okazujemy dowód osobisty. Profil dostajemy na miejscu w postaci karteczki z długim numerkiem i naszymi danymi.
![]() |
| Tak wygląda przykładowy dokument PKK |
Z numerem PKK dopiero udajemy się do wybranej szkoły. No właśnie ale jaką szkołę wybrać? Niestety nie ma złotej reguły na trafny wybór. Ja posłużyłem się listami rankingowymi OSK (Ośrodków Szkolenia Kierowców) takimi jak np ta. Dodatkowo warto poszukać po różnych forach opinii o szkole, sposobie prowadzenia zajęć, instruktorach posiadanym zapleczu (plac manewrowy, pojazdy)itp. Ja osobiście kierowałem się bliskością od miejsca zamieszkania (yyy chyba logiczne), pozycją w rankingu, opiniami ludzi oraz dość mocno na fakcie że szkoła oferowała kurs na takim samym motocyklu jak pobliski ośrodek egzaminacyjny (Suzuki Gladius). Ostatni element uważam za istotny w kontekście opanowania maszyny z którą później będziemy walczyć już na egzaminie. Ponadto sprawdźcie jak wyglądają ceny jazd doszkalających (mogą się przydać, ale o tym później) czy szkołą oferuje materiały szkoleniowe dla kursantów w cenie kursu czy trzeba je dokupić.
Po wybraniu szkoły zgłaszamy się tam z numerem PKK i dowodem osobistym. Na miejscu zapis (oddajemy PKK oraz robią sobie kserokopię dowodu osobistego) i wio na kurs. Zgodnie z prawem najpierw musimy przejść kurs teoretyczny. Warto przy wyborze szkoły sprawdzić czy oferowane przez nią terminy odpowiadają waszemu czasowi wolnemu itd. Kursy są prowadzone często np 2 w tyg. po 1-2h zegarowe, lub np weekendowo. Wersja druga jest bardziej męcząca (ja uczęszczałem 2 weekendy po ok. 6-7 h zajęć) ale pozwala na dużo szybsze ukończenie szkolenia teoretycznego.
Jeżeli mamy już za sobą całą część teoretyczną czas na jazdy i tu pierwsze rozczarowanie dla tych, którzy sądzą że większość kursu spędzą na uroczym brykaniu na motocyklu w ulicznym zgiełku. Ok. 90% kursu spędzicie na placu manewrowym. W aktualnej wersji egzaminu na kat. A plac manewrowy jest po pierwsze znacznie bardziej skomplikowany niż wcześniej po drugie, do wykonania mamy znacznie więcej figur z minimalnym marginesem błędu. Dokładnym opisem przebiegu egzaminu zajmę się w osobnym dziale.
|
|
![]() |
![]() |
| Przykładowy strój na jazdy |
Odpowiedź nie jest prosta ale przeanalizujmy to odrobinę na przykładzie moich aktualnych wydatków:
- Kurs 1100zł
- Lekarz 60zł
- Rękawice 120zł
- Ochraniacze 75zł
- Kominiarka 15zł
- Zdjęcia 40zł
Oprócz tego musiałem kupić sobie kask, gdyż matka natura obdarzyła mnie sporych rozmiarów głową i w kursowym było mi zwyczajnie niewygodnie. Ze względów oczywistych jego ceny nie doliczam do zestawienia ale sygnalizuje że i taki scenariusz może mieć miejsce.
Doliczyć należy również materiały szkoleniowe - książka z testami ok 25zł, dodatkowe gazety z pytaniami egzaminacyjnymi ok. 20zł.
Koszt egzaminu to 30zł teoria + 180 zł praktyka + 4,5zł opłaty jeżeli za egzamin płacimy w WORDzie (niestety). Więc razem 214,5zł.
Dodatkowe godziny jazd kosztują zwykle ok. 50zł za sztukę. Ja przed egzaminem wykupiłem 2h więc doliczamy 100zł.
Na plac część z was będzie pewnie dojeżdżać samochodem ale to ciężko podliczyć więc sobie odpuszczamy ale jakieś to koszty jednak są.
Suma sumarum wychodzi: 1769,5zł
Zestawiając to z ceną kursu (1100zł) jasne staje się że zabawa raz że kosztowniejsza niż by się to początkowo wydawało, dwa z łatwością dobije do 2000zł przy kilku dodatkowych godzinach jazd.
Dlaczego wspominam o dodatkowych godzinach. Otóż smutna prawda jest taka, że jak to w Polsce bywa jedne przepisy nie nadążają za innymi. Zmiany z 19 stycznia wprowadziły bardzo trudny egzamin, wymagający wielu godzin ćwiczeń a inne przepisy ustanowione znacznie wcześniej określają ilość wymaganych godzin w czasie trwania kursu na 30h teorii i jedynie 20h praktyki, gdzie na kat. B mamy już 30h praktyki. A zgodzicie się ze mną, że opanowanie motocykla jest zdecydowanie trudniejsze niż samochodu. W związku z tym niestety uważam, że ustawowe 20h nawet tym zdolniejszym łapiącym w lot meandry panowania nad jednośladem może okazać się zbyt małą ilością by odpowiednio przygotować się do egzaminu państwowego. Ale egzamin to już zupełnie inna historia. Opis egzaminu i moje relacja z pierwszego podejścia do niego już wkrótce.
noobiker









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz